Dodano 23 lutego 2021

Męska depresja i uzależnienie jako strategia radzenia sobie

Jak pomóc pracownikowi podejrzewanemu o uzależnienie?

Z danych statystycznych w Polsce mamy około 4% osób uzależnionych od alkoholu i około 10% w grupie ryzyka. Dane wydają się być zaniżone. Z 3 mln tak zwanych małpek większość jest kupowana rano (w dodatku przez kobiety). Poranne picie to tzw. klin, działa skutecznie na obniżenie nieprzyjemnych efektów metabolizowania alkoholu, ale jest prostym wskaźnikiem uzależnienia. Często traktujemy alkoholizm jako stygmę, bez zrozumienia jego przyczyn. Pojawia się jednak coraz więcej wypowiedzi podkreślających fakt, że alkohol to strategia radzenia sobie z często stojącą za nim depresją lub lekiem. Jakie są związki depresji i uzależnienia? Jak powinna reagować organizacja na widoczne problemy z piciem pracownika?

Depresja to choroba ciała, nie tylko psychiki. Obniżenie nastroju, odczuwanie pustki emocjonalnej, niemożność odczuwania radości z tego, co dotychczas sprawiało przyjemność, brak nadziei na zmianę, przewidywanie, że nic dobrego już nas nie czeka. W depresji szwankuje sen, co wpływa na metabolizm, pojawiają się zaburzenia endokrynologiczne. Myślenie wpływa na ciało, z odmawiające posłuszeństwa, bezsilne ciało wpływa dodatkowo na myślenie – nie mam na nic siły, jestem do niczego. Depresja nie jest tylko mentalnym stanem, który wynika z utraty kontroli zachowaniem, myślami i emocjami. 

Z depresją łączy się często lęk, większość  klientów ma mieszane zaburzenia depresyjno-lekowe. W Polsce choruje na nie około 1,5 mln ludzi. A ich członkowie rodzin musza ich wspierać, czyli szacując około 3 mln ludzi  jest dotkniętych tym problemem. 

Depresja ma silne biologiczne przyczyny, ale może dotknąć każdego, kto jest w chronicznym stresie, kto przechodzi przez życiowe zmiany, ma długotrwale trudności życiowe, które powodują, że czuje się mało efektywny i zaczyna się krąg negatywistycznego myślenia o sobie. Jednym z wielu czynników pogłębiających depresję i stany lękowe jest nieumiejętne regulowanie emocji i nastroju. Przykładowo  osoby, które są z natury pesymistami po porażce będą obwiniać siebie, obniżając sobie samoocenę, tracąc nadzieję na poprawę, co powoduje że ich nastrój stopniowo się obniża. Osoby lękowe koncentrując się na negatywnym scenariuszu zdarzeń, podnoszą swoje napięcie, czują się coraz gorzej, odkrywają, że im bije serce, boli brzuch, oddech się spłyca, drżą ręce.. Hiperkoncentracja na ciele może doprowadzić do ataku paniki. Wielkiej Brytanii ponoć 25% ludzi doświadczyło ataku paniki. 

Depresja jest chorobą, którą diagnozuje się po dwóch tygodniach obniżonego nastroju, kłopotów ze snem, utraty wiary w przyszłość, niemożności odczuwania przyjemności. Z drugiej strony wiele osób żyje z niezdiagnozowaną depresją, obwiniając siebie o niską efektywność, lenistwo, próbują „brać się w garść”. Zanim trafią do lekarza często chorują latami, a pierwszą rzeczą, która motywuje do zmiany jest choroba ciała. Bo depresja często zakłada maski w postaci chorób psychosomatycznych, szczególnie o tych, którzy ignorują pierwsze emocjonalne sygnały depresji. Często łatwiej jest brać leki przeciwbólowe niż przyznać, że cierpi się psychicznie. 

Kiedy myślimy o depresji pojawia nam się skojarzenie ze smutkiem, przygnębieniem, brakiem radości, zmęczeniem.  W depresji jednak to nie smutek jest dominującym uczuciem, ale PUSTKA, brak silnych przeżyć. Osoby w depresji próbują kontrolować, powstrzymywać emocje np. smutek. Hamowanie, odcinanie się by nie odczuwać negatywnych emocji, żeby wyciszyć myśli jest kosztowne energetycznie i prowadzi właśnie do odczucia pustki. 

Osoby w depresji, szczególnie te, które są postrzegane jako pewne siebie, radzące sobie, te których wizerunek stoi w sprzeczności z depresyjnością, czują, że straciły kontrolę nad sobą, swoimi emocjami i często czują winę i wstyd, że znalazły się w takiej sytuacji. Maskowanie swojego stanu, chowanie się za pozytywnym wizerunkiem jest bardzo kosztowne, ale robi tak większość szczególnie na początku choroby, kiedy jeszcze jako tako funkcjonują, chodzą do pracy i ściemniają, że wszystko jest w porządku. W późniejszym etapie takie ukrywanie obniżonego nastroju staje się coraz trudniejsze. Otoczenie rozpoznaje, że czyjś uśmiech jest wymuszony, że jak nikt nie patrzy twarz osoby nic nie wyraża. 

Ponieważ udawanie przed rodziną i w pracy, że wszystko jest w porządku jest bardzo kosztowne, chory człowiek zaczyna się izolować lub MASKUJE DEPRESJĘ AGRESJĄ, IRYTACJĄ, OBWINIANIEM INNYCH, PRACOHOLIZMEM. 

Szczególnie mężczyźni przywiązani do wzorca kulturowego męskiego mężczyzny, tak bardzo zaprzeczają i wypierają swój stan, że prezentują niejako objawy odwrotne. 

Wiele osób nie potrafi radzić sobie z takimi emocjami, z pustką, nie dźwiga maskowania, zaczyna odczuwać niepokój, że to się wyda, że ludzie zobaczą co jest pod maską. Często strategią radzenia staje się uzależnienie, szczególnie łatwo w Polsce sięgnąć po alkohol. Uzależnienie od alkoholu prawie zawsze idzie w parze z depresją. Depresja mogła być pierwsza, ale jest też następstwem nadmiernego picia. Alkohol pomaga się otępić. W dłuższej perspektywie alkohol powoduje, że człowiek jest emocjonalnym zombie. Pustka, anhedonia, irytacja, szukanie powodów do napicia się, żeby znowu nie czuć. 

Depresja jest chorobą, która zdarza się dość często. Światowa Organizacja Zdrowia prognozuje, że aż 25% populacji doświadczy depresji przynajmniej raz w ciągu swojego życia. Jako epizod może być też reakcją na duże życiowe zmiany, kryzysy, szczególnie jeżeli nałożą się problemy rodzinne, finansowe, zawodowe. 

JAK ROZPOZNAC DEPRESJĘ U PRACOWNIKA:

  • chroniczne zmęczenie
  • zniechęcenie, niskie zaangażowanie w pracę
  • negatywizm dotyczący zadań i przyszłości
  • relacje z klientami – kłótliwość, opryskliwość
  • częstsze sięganie po alkohol
  • kłótliwość
  • absencje
  • częstsze błędy, spadek efektywności, kreatywności, prokrastynacja – odraczanie roboty na później, zaniedbywanie obowiązków
  • zaniedbywanie wyglądu

Co mogą zrobić organizacje by pomóc pracownikom z ryzykiem uzależnienia?

Po pierwsze przychodzenie do pracy pod wpływem środków psychoaktywnych jest złamaniem prawa i jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie można wezwać policję by sprawdziła pracownika pod kątem obecności alkoholu w wydychanym powietrzu. Pracodawca ma praw wyciągnąć z tego konsekwencje dyscyplinarne W praktyce jeżeli komuś się zdarza sporadycznie lub pierwszy raz tzw. kac częste reakcje to namówienie na dzień wolny, oczywiście nie tam gdzie są restrykcyjne przepisy bezpieczeństwa. 

Po drugie jeżeli pracownik często spożywa alkohol i dzwoni informując o przyczynach swojej nieobecności (co jest dowodem zaufania) lub jest podejrzenie uzależnienia, dobrze jest przeprowadzić rozmowę z pracownikiem. Najlepiej w obecności menedżera i HR BP. Rozmowa (zwana nieszczęśliwie interwencyjną) powinna prowadzić do wzbudzenia w pracowniku wątpliwości, niepokoju, że może doświadczyć jakiejś straty jeżeli nie podejmie leczenie, nie przyjrzy się swoim nawykom. Być może jest to etap picia ryzykownego, gdzie jest duża szansa, że nawyki związane ze spożywaniem alkoholu mogą być sprowadzone „za zdrową drogę”. Pracownik powinien dostać informację o ryzyku braku zmiany zachowania i wsparciu jakie może mu zaoferować organizacja. Każdy przypadek jest jednak inny i dobrze wiedzieć ile możemy dać czasu pracownikowi na zmianę, a kiedy już należy podjąć bardziej zdecydowane kroki. Rozmowa kryzysowa z uzależnionym pracownikiem jest trudnym doświadczeniem wymaga przemyślenia, ważenia słów a przede wszystkim odpowiedniej postawy prowadzących rozmowę. Podejmując się takich działań narażamy się na silne emocje osoby uzależnionej i dobrze jest wiedzieć, co nas czeka. Łącznie z porażką – bowiem motywowanie osób uzależnionych do szukania pomocy jest trudnym zadaniem, często trwającym lata. Na to może sobie pozwolić rodzina, ale nie organizacja. 

Motywacją do podejmowania działań w tym zakresie może być przede wszystkim poczucie niesprawiedliwości w zespole, który prawdopodobnie :ratuje” sytuację, wykonuje zadania za nieobecnego pracownika, albo kryje jego stan przed menedżerem. Na krótką metę to jest forma wyrażania lojalności, ale w dłuższej perspektywie jest to podtrzymywanie nałogu i prowadzi do konfliktów, rotacji, a czasami poczucia winy, jeżeli osoba uzależniona w końcu popełnia czyn narażający ją lub innych na utratę życia…wtedy pracownicy, rodzina, menedżer zostają z moralnym kacem i pytaniami – czy zrobiliśmy wszystko co się dało?

dr Małgorzata Wypych

 

Wróć do wszystkich artykułów